Zrób mi jakąś krzywdę, Jakub Żulczyk

ZaczÄ…Å‚em czytać tÄ™ książkÄ™ na kacu po jakiejÅ› imprezie, nad ranem, w obcym domu. WybraÅ‚em jÄ… z półki z dwóch powodów: wydawaÅ‚a mi siÄ™ prosta (a kac jak wiadomo nie znosi zawiÅ‚oÅ›ci) i gÅ‚upia (żebym nie miaÅ‚ oporów przed zostawieniem jej w owym obcym domu w którym zaczÄ…Å‚em czytać). Niestety znajomi u których nocowaÅ‚em porzyczyli mi książkÄ™ i… chcÄ…c nie chcÄ…c musiaÅ‚em zmienić swoje zdanie na jej temat.

W zasadzie to trochę boję się powiedzieć, że jest to kawałek niezłej prozy. Może i nie jest, ale na pewno jest to kawałek prozy który do mnie trafia. Chodzi tu o jakąś dziwną wspólnotę dośwadczeń - jeżdżenie na stopa, koncerty, młodzież alternatywna. W rozważaniach narratora było coś takiego, co od czasu do czasu mi mówiło: ty też mógłbyś to samo pomyśleć. Ogólnie czytało mi się fajnie, ale nie daję gwarancji, że każdemu się spodoba.

Duży minus dla autora za zepsucie jednego z najlepszych zdaÅ„ w caÅ‚ej książce: ” (…)i ten rodzaj autyzmu, który objawia siÄ™ geniuszem w jednej tylko czynnoÅ›ci” (*) zupeÅ‚nie niepotrzebnym i psujÄ…cym całą zabawÄ™ dopowiedzeniem: “która objawiaÅ‚a siÄ™ oczywiÅ›cie w robieniu loda”. Dla mnie zazwyczaj książka jest tak dobra, jak dobre jest najlepsze zdanie, które zawiera. Zrób mi jakÄ…Å› krzywdÄ™ nie jest wiÄ™c tak dobrÄ… książkÄ…, jakÄ… mogÅ‚aby być.

(*) strona 208 wydania które miałem w ręku.

This entry was posted on niedziela, marzec 15th, 2009 at 20:15 and is filed under książki. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Post a Comment