House MD odcinki dalsze niż pierwszy serii pierwszej
Doktorek jak zawsze błyskotliwy, niczym sarkastyczna studnia bez dna. W zasadzie jeśli się obejrzało ze trzy odcinki tego serialu, to tak jakby się obejrzało wszystkie (czyt. wyczuwam dziwny brak pomysłu na jakieś sensowne poprowadzenie serii). Trochę się robi ‘Na dobre i na złe’ z tym, że praktycznie nikt nie umiera. Na osiem, czy tam dziesięć odcinków, które obejrzałem umarło na razie jedno niemowlę. Nie żebym aż tak pożądał krwi, ale przydałby się czasem jakiś element zaskoczenia. Aaa i trochę irytujące zaczyna być ciągłe posługiwanie się medycznym slangiem przez wszystkich bohaterów - może to i mogłoby być fajne, ale za cholerę nic nie rozumiem. House to najlepszy serial o lekarzach jaki oglądałem, ale chyba trzeba stanąć twarzą w twarz z okrutną prawdą, że perypetie ludzi powiązanych ze środowiskiem medyczne to jednak nie jest najlepszy temat na serial.
